RSS
 

Archiwum - Maj, 2013

Pierogi z kurczakiem curry i czerwoną fasolą

31 maj

Pierogi to danie obiadowe  do którego możemy w zasadzie włożyc wszystko.

U nas dzisiaj na ‚orientalnie’ z kurczakiem o fasolą. Niegdyś takie pierogi serwowała restauracja Werona w Centrum Witek.

Nie wiem czy ich proporcja jak i skład jest taki jak u mnie, ale wyszły i nam bardzo smakowały.

Danie z dedykacją dla mamy mojej Zosi, która czeka już chyba 4 rok na te pierogi. :)

Składniki:

* podwójna pierś z kurczaka( kroimy w bardzo drobną kostkę)

* 2 łyżeczki curry

* mała puszka czerwonej fasoli( fasolki przekrawamy na pół)

* 1 czerwona cebula ( pokrojona w drobną kostkę)

* sól, pieprz

* 2 łyżki śmietanki do zup i sosów

* 2-3 łyżki oliwy z oliwek

Wykonanie:

Rozgrzewamy oliwę i na niej dusimy cebulę pokrojoną w drobną kosteczkę. Jak się zrumieni dodajemy kurczaka i doprawiamy curry, solą i pieprzem. Całośc  smażymy ok 10 min. Podlewamy śmietanką dodajemy fasolkę i dusimy następne 5 min do odparowania nadmiaru sosu.

Po ostudzeniu lepimy normalne pierogi. Gotujemy ok 7 min od wypłynięcia. Po ugotowaniu podawac polane zrumienionym masłem.

Co do ciasta to nie podaje przepisu. znajdziecie w innych wpisach. np link poniżej:

http://lasotka.blog.pl/2013/03/03/a-moze-cos-ze-wschodu/

Ps. A już niedługo przepis na ciasto z rabarbarem :)

 

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cyklop

31 maj

Jeżeli wizyta w  Krakowie to koniecznie wizytujemy w Cyklopie. I tym razem nie było inaczej pomimo napiętego grafiku prosto z muzeum popędziliśmy do Cyklopa.  Restauracja /pizzeria zlokalizowana przy ulicy Mikołajskiej 16 na krakowskim ‚rynku’ widnieje od 1992 r i serwuje dania kuchni włoskiej, a w szczególności pizze z pieca opalanego drewnem.

Fani pizzy włoskiej na cienkim cieście będą w siódmym niebie. Póki co ten lokal u mnie i kąsumęta jest numerem jeden pod każdym względem. Co prawda zawsze zamawiamy z dań głównych tylko pizzę,  to wiem od znajomych, że pozostałe dania są równie dobre, no , ale my jedziemy 300 km i chcemy zjeśc to, co lubimy najbardziej.

Jak już wspomniałam pizza podawana jest na cienkim cieście, nie wiem czy można sobie zamówic grube.. Składniki świeże, aromatyczne, a co najważniejsze można zobaczyc jak pizzer ją przygotowuje, gdyż główna ‚kuchnia’ znajduje się w sali głównej w samym centrum baru(zimą jest bardzo ciepło od tego pieca)

Tym razem zamówiliśmy pizze o nr 10 i 20.  Czekaliśmy na zamówienie coś ok. 10 minut.( bardzo mało, wszystko zalezy od tego ile osób jest w lokalu. zrozumiałe że przy dużej ilości zamówień czas oczekiwania może ulec zmianie)

Jako starter podano nam ciepłe bułeczki wraz ze smakowymi oliwami.

Natomiast jeżeli chodzi o pizzę mnie bardziej smakowała ta z marynowanym kurczakiem z tego, co pamiętam numer 10 :)

Wnętrze bardzo ładne, bardzo dobry klimat na randkę lub spotkanie z przyjaciółmi :) ( nawet toalety w nienagannym stanie)

Obsługa zawsze miła, potrafi doradzic. :) tym razem szczególna pochwała ode mnie dla Pana który tak jak ja posiada dwa britisze i pozwolił nam wejsc z naszym zwierzątkiem :) Bardzo dziękujemy :)

Ceny bardzo przyzwoite jak na ścisłe centrum i można płacic kartą.( za całości zamówienia tj 2 małe pizze piwo i cole zapłaciliśmy 62 zł)

Polecam wszystkim, link poniżej:) i kilka zdjęc. :P


http://www.pizzeriacyklop.pl/pages/default.aspx

1. starter

2. Marinara
kurczak marynowany, ser mozzarella, czosnek, sos pomidorowy, oregano

 

3. Capricciosa
szynka, oliwki, pieczarki, ser mozzarella, sos pomidorowy, oregano

4. Bar główny z piecem opalanym drewnem

Dziękuje za uwagę, mam nadzieje, że moja opinia pomoże komuś w doborze lokalu.

A może ktoś z was był już w cyklopie?

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Placek pod tortille inaczej..

21 maj

Miały byc młode ziemniaczki z koperkiem i kurczaczek, ale dostałam lenia i nie chciało mi się ich skrobac.;/

Wyszło mi coś zupełnie innego i ku memu zaskoczeniu bardzo fajnego.

Składniki można wymienic urozmaicając np. czerwoną fasolą, kukurydzą, tuńczykiem wedle uznania. :)

Składniki:

* 3 placki tortilli

* 1 pierś z kurczaka

* 1/2 czerwonej papryki

* 8 suszonych pomidorów ( pokroic na kawałki)

* 1 mozzarella w zalewie (pokroic w plastry)

* cheddar o smaku chili, można użyc innego żółtego sera do posypania ok  100 g

* 10 pomidorów koktajlowych

* przyprawy sól, pieprz, zioła do sałatek, przyprawa do kurczaka

* 2 łyżki oliwy z oliwek do usmażenia kurczaka

Wykonanie:

Kurczaka, papryke pokroic bardzo drobno  usmażyc przyprawiając przyprawa do kurczaka.

Na patelni ułozyc placek od tortilli na nim upieczonego kurczaka i starty ser, przyłożyc drugim plackiem.

Na nim poukładac suszone pomidory i mozzarellę przyprawic solą, pieprzem oraz ziołami nakryc trzecim i ostatnim już plackiem pod tortillę

Całośc smażyc na bardzo wolnym ogniu. Ja nie dodawałam tłuszczu do smażenia, podlałam lekko wodą. Po ok 2-3 minutach obrócic za pomocą drewnianych szpatułek.

Pomidorki koktajlowe ugrilowac w osobnym rondelku oprószając ziołami, udekorowac danie.

Gotowe:), można podac z ketchupem, ulubionym dipem.

*** Jeżeli mnie pamięc nie myli, jadłam kiedys coś podobnego u Jeffa w Galerii Kazimierz w Krakowie :) Było to lata temu i  chyba była to jedna warstwa z samym kurczakiem z przyprawami i kosztowała nie mało…

Zegnam się mili Państwo, trawiona gorączką, bynajmniej  nie zakupów…udanego wieczoru:-)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Bułeczka Caprese

20 maj

Kolejna propozycja śniadaniowa :)

Dla leniuchów takich jak my o 14 w niedzielę.. ale śniadanie było?..było :)

Każdy z nas zapewne zna sałatkę caprese, pomidory mają już smak pomidorów dlatego pomyslałam, że warto ten fakt wykorzystac i tak powstała bułeczka caprese:)

Składniki:

* 5 bułek kajzerek do wypieku lub prosto z piekarni

* 1 duży pomidor  u mnie kaliski

* 2 mozzarelle

* sól, pieprz, zioła do sałatek, swieża bazylia

* masło do posmarowania bułek

*** opcjonalnie kilka plastrów szynki parmeńskiej lub szwarcwaldzkiej  (można zakupic w lidlu)

Wykonanie:

Pomidora myjemy i kroimy w cieniutkie plastry/ półplastry ( zależy jak duży jest)

Mozzarelle wyjmujemy z folii i kroimy tak samo jak pomidora.

Bułki pieczemy wg instrukcji na opakowaniu, przekrawamy, smarujemy masełkiem i układamy na nich na przemian pomidora, mozzarellę. Gotowe bułeczki posypujemy sola pieprzem, i ziołami dekoracyjnie układamy listki bazylii.

Ja zwinęłam w ruloniki plastry szynki parmeńskiej  i podałam na talerzu z bułkami. :)

To by było na tyle…. miłego  wieczoru..:)

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Cannelloni bolognese

19 maj

Ulubione kasumęta.. bolognese…

Wczoraj nadziało u nas smakowite rury :P Danie dosc szybkie w przygotowaniu, jeżeli posiadacie zamrożone bolognese. Ja takowy właśnie miałam więc wyciągnęłam dzień wcześniej z zamrażary…

Aromatyczne smaki bolognii wykręciły nosy naszych sąsiadów, ale nie żal mi ich :) to wszystko za to żępolenie na skrzypcach i tupot białych słoni nad nami :P

Jak już wspomniałam sos boloński posiadałam ale przypominam przepis:

Składniki:

* 0,5 kg miesa mielonego
* 2 cebule
* 1 duzy słoik/butelka przecieru pomidorowego (500-700ml)
* 2 ząbki czosnku
* tłuszcz
* 0,5 l bulionu warzywnego
* seler naciowy  (1-2 sztuki)
* bazylia, oregano, pieprz, przyprawa do mięsa mielonego
Wykonanie:
Cebulę obrac, pokroic w drobną kostkę. Usmażyc na patelni wraz z przekrojonymi na pół ząbkami czosnku.
Nastepnie dodac miesko, doprawic do smaku sola, pieprzem( można uzyc pieprzu cayenskiego),oraz przyprawą do mięsa mielonego.
Usmażyc na wolnym ogniu. 
Pod koniec wlac bulion warzywny oraz seler naciowy. dusic do odparowania tj ok 1-1,5 h na wolnym ogniu. Przecier pomidorowy dodajemy pod koniec gotowania i dusimy do zgęstnienia ok 20 min, oprószyc bazylią oregano.
…………………………………………………………………………………………………………………………………………………………………..
Pozostałe składniki:
* makaron canelloni
* 250 ml przetartych pomidorów
* kostka bulionowa
* 100 ml wody
* oregano
* 15 dkg cheddara (startego)
Wykonanie:
W rondlu zagotowac wodę z odrobina soli i oliwy z oliwek. Na gotującą wrzucic cannelloni i obgotowac. ok 1-2 minuta i wyciągnąc do ostudzenia. Ostudzone rurki nadziewac farszem bolognese. Ja zrobiłam to tak, ze rurkę wkładałam do małego słoika (na stojąco) i wkładałam farsz łyżeczką. Gotowe ułożyc w naczyniu do zapiekania.
W małym garnku rozpuscic bulionetkę i rozmieszac z pomidorami, doprowadzic do wrzenia. na końcu dodac oregano.
Tak przygotowanym sosem polac cannelloni w naczyniu. Wstawic do piekarnika nagrzanego na 200 stopni na 20-25 min
Ostatnie pięc minut zostawiamy na posypanie startym serem i rozpuszczenie go.
***Należy uważac przy wyjmowaniu dania na talerz. Niestety ale włożyłam to do owalnego naczynia bo tylko takie mam z przykrywką i bardzo ciężko mi się wyjmowało..Na następne posiedzenie zakupię prostokątne :))
 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sałatki Dwie..:)

19 maj

Dawno, dawno temu tu nie zaglądałam.

Niestety, czas pędzi nieubłaganie, że moje szybkie w kuchni gotowanie nie doczekało się publikacji dla ludu.

Ostatnio stawiam na parowar, wygodnie i szybko i jak mawiają dietetycy zdrowo. Ja nie jestem chora, ale, co po niektórzy tak.

Ma byc smacznie i zdrowo.. co, kto lubi w dwóch wersjach.

Podczas przerwy w pracy, polecam sałatki. Przygotowałam w czwartek dwie propozycje. Jedną zamówił kąsumęt, druga dla mnie i mojej podawaczki :) Czas przygotowania około 0,5 h, bez mycia garów..;/

składniki micha pomarańczowa

* 250 g brokułów

* 0.5 pomidora

* 6 pomidorów suszonych

* 5 łyżek kukurydzy

* 150 g boczku wędzonego

* 1/2 czerwonej papryki

* sos 100 g jogurtu naturalnego , 2 ząbki czosnku, sól pieprz.

Wykonanie:

Brokuły ugotowałam na parze( można oczywiście w osolonej wodzie) ok 15 minut

Boczek pokroiłam w paseczki i wrzuciłam na suchą patelnie do wysmażenia. ( mieszałam podczas krojenia pozostałych składników)

Odsączoną kukurydzą posypałam brokuły, suszone pomidory przekroiłam na połówki, a paprykę po wydrążeniu gniazd nasiennych w romby. Pomidora wypada sparzyc i obrac ze skóry pózniej w pokroic w kostkę lub tak jak ja w ósemki.

Sos przygotowałam z jogurtu naturalnego, wymieszanego z czosnkiem przeciśniętym przez praskę odrobiną soli i pieprzu. Polałam nim sałatkę. JAk wspomniałam wcześniej podczas całej operacji smażył się boczek. :)

Wysmażonym posypałam sałatkę do smaku :)

Gotowe, jeszcze tylko przykrywka i gotowe można zabrac do pracy.

Sałatka micha zielona:

* 250 g brokułów

* 3 łyżki kukurydzy

* 0,5 pomidora

* 0,5 czerwonej papryki

* 2 pierś z kurczaka + zioła ( np zioła do sałatek) + łyżka masła

* sos  2 łyżki zielonego pesto + 2 łyżki wody+ 1 łyżka oliwy z oliwek+ sól +pieprz

Wykonanie:

Druga porcja brokółow wylądowała na drugim pięterku parowaru. ( jak wspomniałam wcześniej można to zrobic w garnku)

Tutaj mamy już łatwiej, ponieważ częśc składników występuje w poprzedniej sałatce tj. pomidory i papryka, kukurydza.

Kroimy je tak samo i układamy na brokułach.

Kurczaka kroimy w kostkę posypujemy ziołami i smażymy na maśle. U mnie na płycie rozgrzanej do 6 i zmniejszonej na 3 :) delikatnie, aby nie spalic.

Sos sporządzamy z gotowego pesto wymieszanego z wodą i oliwą delikatnie doprawiając solą i pieprzem :) Polewamy sałatkę.

Na górze układamy kurczaczka :)

Voila !!

Smacznego życzę wszystkim tym,  którzy wypróbują moją sałatkę :)

Ps. zdjęcia przedstawiają sałatę ‚na wynos’ tj.  w pojemniczkach.

 

 

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pasta serowa z niespodzianką..

06 maj

Miałam przyjemnośc ostatnimi czasy brac czynny udział w prezentacji termomixa.

Urządzonko pierwszorzędne. Zalet wiele, oszczędnośc czasu, mało naczyc do zmywania, robi wszystko prócz pieczenia. Czas czasem, ale ja się lubię babrac, na jego korzysc zdecydowanie przemawia mała ilośc naczyń do zmywania. Cena zaporowa bo ponad 4 tysiące pln hmmm sporo aczkolwiek można zaoszczędzic miejsca wyrzucając pozostałe roboty kuchenne.. Jeżeli ktoś mieszkający we Wrocławiu byłby chętny na takie cudeńko moge zapodac kontakt. Ja sama skłaniam się do zakupu.. bułki drożdżowe w kilka minut nie brudząc sobie przy tym rąk są nielada wyzwaniem.. :D:D

Nie o termomixie miało byc, ale nie sposób nawiązac do tego, co chce przekazac bo własnie na tym pokazie jadłam wspaniały serek.

Kompozycja bardzo prosta.. i taka mmmmm aromatyczna.

Ja swój przyrządziłam bez udziału robota, lecz moim prezentowym boszem:) Efekt ten sam:)

Składniki:

* 500 g serka wiejskiego ( mój lidlowy)

* 10 suszonych pomidorów ( moje lidlowe )

* kilka listków świeżej bazyli

* 3 ząbki czosnku

* sól, pieprz

Wykonanie:

Ser przekładamy do miski. Pomidory przekrawamy na mniejsze cząstki i wrzucamy do sera, tak samo robimy z umytymi listkami bazylii, czosnek obieramy przeciskamy przez praskę i dorzucamy do sera. Doprawiamy solą,  pieprzem i dokładnie blendujemy.  Podajemy z upieczonymi bułeczkami, ja tym razem zaserwowałam z pieczywem pełnoziarnistym i suchą :)…kolacyjka pod chmurką :)

Smacznego:)

chmurki nie widac :D , ale była..

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Sałatka Grecka..

05 maj

Zapachniało warzywkami, sałatka z pomocą kąsumęta powstała raz, dwa! 

Składniki:

* średnia główka sałaty lodowej

* 4 średnie ogórki gruntowe

* 1 papryka czerwona

* filiżanka czarnych oliwek ( można zielone, my wolimy czarne)

* 1 małą czerwona cebula

* ser feta u nas favita

** sos : 1/2 filiżanki oliwy z oliwek,  3 łyżki wody, ząbek czosnku, zioła prowansalskie,  1 łyzka kremu balsamicznego, szczypta: soli, pieprzu, cukru

Wykonanie:

Całą zabawę zaczęłam od przygotowania sosu. W miseczce zblendowałam wszystkie składniki, Uwaga dla ułatwienia czosnek przecisnęłam przez praskę wcześniej. Następnie lodowa uszatkowałam na cieniutkie paseczki i wymieszałam z sosem w szklanej misce.

Pozostałe składniki tj. ogórki, pomidory, fetę pokroiłam w kostkę  oprócz cebuli która w piórka ma byc ułożyłam  na sałacie.

Posypałam oliwkami i pieprzem, nie dodaje soli, ponieważ odrobina jest już w sosie, a feta jest słona więc co by nie przesolic.

Doskonała na niedzielny obiad, u nas z pieczywkiem pełnoziarnistym i Tokajem.

i mój malutki bałagan.. :P

Voila!

i jeszcze jeden rzut oka, zanim zniknęło…

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Szybkie ciasto vegana

04 maj

Pod wpływem chwili postanowiłam wykonac szybkie ciasto, które tak zachwalała pani w kuchnia tv i czy jestem zachwycona? sama nie wiem…

Ciasto do wykonania bardzo proste,  aczkolwiek uważam, że wymaga modyfikacji w postaci dodania do przepisu jajek. Nie będzie już wtedy ciastem vegana, ale nie będzie miało błotnistej konsystencji. Smak dobry, a co do konsystencji to przypomina upieczony budyń…

Składniki:

* 2 filiżanki mąki

* 1 filiżanka cukru

* 1/3 filiżanki oleju

* 3 łyżki mąki

* 3-4 łyżki kakao

* 1 łyżka sody do pieczenia ( proszek do pieczenia)

* 2 filiżanki wody gazowanej

* 1 łyżka esencji waniliowej

**** pomysł mój na górę: 500 g mrożonych truskawek, 1 galaretka truskawkowa.

Wykonanie:

Potrzebna nam będzie forma w której zamierzamy upiec nasze ciasto, bo to w niej miesza się łyżką wszystkie składniki ( tym własnie skusiłam się do wykonania tego ciasta)

Jak już wspomniałam, do formy wsypujemy wszystkie składniki suche, dokładnie je ze sobą mieszamy, Następnie dodajemy wszystkie składniki mokre i mieszamy drewnianą łyżką do dokładnego połączenia.

Piekarnik nastawiamy na temperaturę 180 stopni i wstawiamy formę na 35 minut.

Podczas pieczenia ja przygotowałam polewę truskawkową…

Mrożone truskawki wsypujemy do rondelka i podgrzewamy do rozpuszczenia. Kiedy puszczą one sok wsypujemy galaretkę i podgrzewamy mieszając do rozpuszczenia i odparowania nieco naszego soku. Odstawiamy do wystudzenia i lekkiego ścięcia się.

Upieczone ciasto przekładamy na talerz i polewamy tężejącymi truskawkami.

Zjedliśmy i jednym smakowało innym nie, mówię szczerze.

Następnym razem dodam jajka w końcu żadne z nas ni jest veganem..hihihi

Ps.  co do formy użyjcie najmniejszej jaką posiadacie  z podanej proporcji nie wychodzi duża blacha ..:)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Pieczonki vel Prażonki

04 maj

Była majówka i było pieczone..:)

Smaki tkwią w prostocie tego dania: ziemniaki( moje ulubione), boczek wędzony, cebula, kapusta,kiełbasa .

„Pieczonki”, „prażonki” lub po prostu „pieczone”  to potrawa z ziemniaków  o bardzo starej genezie popularna na Ziemi Chrzanowskiej i Jurze w okolicach Zagłębia Ślasko- Dąbrowskiego. Tradycja przekazuje, że tę potrawę przynieśli na nasze ziemie Tatarzy, którzy przemieszczali się w XIII wieku konno na dalekie dystanse i z tego powodu zmuszeni byli przygotowywać posiłki proste, pożywne i nie wymagające dużego zachodu z przygotowaniem.

Najważniejszy do pieczonych jest…garnek. Koniecznie żeliwny, gdyż powinien dobrze znosić temperaturę ogniska, w którym przygotowujemy potrawę. Garnki takie, najczęściej z dokręcaną przykrywką, można kupić w supermarketach, Internecie i służyć nam będą długie lata. Pieczenie w garnku to popularny na tych terenach sposób spędzania wolnego czasu- taki regionalny odpowiednik grilla. Bez tej potrawy my nie wyobrażamy sobie sezonu grillowego. Garnek z dokręcanym wieczkiem stawia się na ognisku i licząc godzinę od momentu ‚gwizdania’  potrawa jest gotowa. To naczynie nie jest, co prawda tanią rzeczą bo jak sprawdzałam na targu  Będzinie to koszt jest od 300 zł w górę, ale służy na lata.

Gar, garem, ale najważniejsze co jest w  środku..

Pieczonki sporządzane są z ziemniaków krojonych w plastry z cebulą, boczkiem, kiełbasą ewentualnie burakami i marchwią przykrywane liścmi kapusty. Ja myślę, że dobrze pasowałaby też papryka. :)  Każdą warstwę  doprawia się solą i pieprzem, (można dodac odrobine  sproszkowanej papryki) warzywa prażone razem emanują swoimi zapachami i nie potrzebują zbędnych przypraw. Na spód aby uniknąc przypalenia od ognia dobrze jest umieścic skórę z boczku.:-)

Należy dodać, że dawniej pieczone były o wiele skromniejsze, robiono je po wykopkach, nie dawano mięsa, a nawet kiełbasy. Ścianki garnka czasem obkładano słoniną, za to nie oszczedzano na warzywach. Garnek był bez pokrywki, więc na wierzchu kładziono okragły darń, a stopień upieczenia sprawdzano zastruganym patykiem.

Pod spodem zamieszczam zdjęcie z preparacji naszych ostatnich rodzinnych pieczonek :) Specjalnie nie podaję gramatur bo to wszystko jest na oko trochę tego, trochę tego i układamy na zmianę. :-)

Tradycja łączy pokolenia..

 

Malutka fotorelacja

1 Tak wygląda kociołek z pokrywą na śruby.

 

 2 Tak wygląda w środku po odmocowaniu śrub i wieczka

 

3 Środek obkładany jest dokładnie kapustą 

4 i innymi dobrociami…

5 Kiedy wszystko wyląduje w środku, zakręcony kociołek ląduje na ognisku

6. Gwizdu nie da się uchwycic…;/ ale był i po godzinie mogliśmy już cieszyc się smakiem.

 

7.  pod szczęśliwą siódemką musiałam.. moje kocię na zapiecku :

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS